Kiedy myślisz o śmierci i zaczynasz się śmiać, to naprawdę nie jest dobrze.
Przemyślenia Rudej
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
piątek, 24 sierpnia 2012
#5
Stanęłam przed lustrem, wpatrując się w swoje odbicie pojawiło się w mojej myśli pytanie - czemu nic w życiu mi się nie udaje? Moja przyjaciółka okazała się głupią suką nie potrafiącą mnie docenić. Po 5 latach naszej znajomości zaczęłam zauważać jak bardzo dobijała mnie emocjonalnie... Odciągała ode mnie ludzi tylko dlatego, że to ona chciała być w centrum uwagi. A ja myślałam, że to tylko moje urojenia, wydawać by się mogło nawet, że sama sobie to wmawiam. Teraz tak naprawdę nie mam znajomych... Nie dziwcie mi się mieszkam w Anglii, a tutaj ciężko jest znaleźć znajomych na stałe, w dodatku takich którym możesz zaufać, wiedząc, że to co dzieje się w twoim życiu nie pójdzie dalej z ucha do ucha. Niby mam jedną dobrą koleżankę(przyjaciółkę), ale nie jest tak jakby na moim poziomie myślenia i uważa, że jest przyjaciółką mojej ex sukowatej przyjaciółki... Nie mam z kim wyjść, nie mam z kim rozmawiać(prócz mojego chłopaka), ale on nie jest w stanie poświęcać mi tyle uwagi, musi chodzić do pracy i za niedługo zaczyna studia. Zostałam tylko ja i nie potrafię sobie z tym poradzić. Jak długo można dostawać po dupie od życia. Może jakbym dostała prace czuła bym się lepiej, ale to też mi nie wychodzi! Nawet nie wiem co zrobić ze swoim życiem... Inni już jako dziecko znajdują pasje, a ja mając 20 lat znajduje tylko kłody pod nogami. Żegnam na dziś ze smutkiem w oczach.
piątek, 10 sierpnia 2012
#4
Mam dość tego łóżka, nawet nie jestem zmęczona. Każdego dnia kładę się o 3 nad ranem, leże i podążam myślami w przeszłość i przyszłość. Zasypiam o 5 - a może o 6, budzę się o 13 a potem znowu nie mogę spać.
Rozmyślam o samobójstwie, w głowie wyobrażam sobie rozmowę z moim M.
Ja: - Jestem coraz bliżej
M: - Czego ?
Ja: -Śmierci
M: - Zaczynam się o Ciebie bać, denerwuje mnie myśl, że w ogóle o tym myślisz.
Ja: - Nie bój się, śmierć jest błogosławieństwem.
M: - Odejdę jeśli będziesz o niej myśleć.
Ja: - Jeśli odejdziesz, zejdziesz mi z drogi i już nic nie będzie mnie tu trzymać.
M: - W takim razie nie zostawię Cię nigdy.
Ja: - A więc skazujesz mnie na wieczne życie.
Rozmyślam o samobójstwie, w głowie wyobrażam sobie rozmowę z moim M.
Ja: - Jestem coraz bliżej
M: - Czego ?
Ja: -Śmierci
M: - Zaczynam się o Ciebie bać, denerwuje mnie myśl, że w ogóle o tym myślisz.
Ja: - Nie bój się, śmierć jest błogosławieństwem.
M: - Odejdę jeśli będziesz o niej myśleć.
Ja: - Jeśli odejdziesz, zejdziesz mi z drogi i już nic nie będzie mnie tu trzymać.
M: - W takim razie nie zostawię Cię nigdy.
Ja: - A więc skazujesz mnie na wieczne życie.
czwartek, 9 sierpnia 2012
3#
"Gdzie idziesz dalej do szkoły?" najbardziej denerwujące pytanie jakie można mi zadać, może i niektórych z was też nieźle wkurwia. Babcie wierci mi dziurę w brzuchu o studiach, no bo jak to tak? Bez wykształcenia? Bez szkoły? To co ty chcesz dziecko w życiu robić? NIE WIEM. Nie mam pomysłu na siebie, ilu z was ma ten problem? Ojciec - ojciec myśli tylko o kasie, od niego usłyszałam 'idź na studia, ludzie dostają kredyty, duży hajs...bla...bla...bla'. Nie patrzy na to, że stoję w ślepej uliczce i nie wiem co zrobić ze swoim życiem, nie widzi że gnije. Duża część naszego społeczeństwa to tłum bezmyślnych padlinożerców, którzy idą na studia, zdają je i harują resztę życia w firmie która okrada resztę bezmyślnego społeczeństwa, które haruje w fabrykach, warzywniakach i sprząta kible i nikt z nich nawet nie myśli by zacząć spełniać swoje marzenia. Niestety najmniejsza cząstka naszego społeczeństwa chce robić w życiu coś co będzie ich zadowalać, i szukają swojej pasji. Tak jak ja. Dlatego siedzę tu i teraz bez żadnego planu szukając, ciągle nic tylko szukam. Nie spocznę dopóki nie znajdę i dopóki nie znajdę nie będę szła na jakiekolwiek studia, by wykształcić się w kierunku który będzie mi obojętny, a potem by pracować gdziekolwiek z ludźmi, których wzrok będzie mętny i pusty bez iskry życia. Szczerze mówiąc co do cholery da mi to że pójdę na gastronomie, studia prawnicze, dziennikarstwo skoro będę chodzić tam z przymusu? Z przymusy aby znaleźć lepiej płatną prace, kupić dom, mieć psa i faceta dla którego nie znajdę czasu bo oboje będziemy zarabiać na ten dom, psa i dzieci (w odpowiednim czasie). Dzieci dla których nie będę miała czasu bo będę pracować na ich przyszłość by skończyły podobnie. To już nie podstawówka czy gimnazjum. Teraz mamy prawo wyboru i to nasze życie, dlatego nie powinniśmy robić nic z przymusu. Do diabła z tym co mówią! I do licha z tymi którzy nas mierzą wzrokiem nazywając marzycielami. Mogę teraz czyścić kible, pracować w fabryce, albo sprzedawać kawę w małej budce na Victoria Station, ale za jakiś czas to ja będę szczęśliwsza niż wy wszyscy razem wzięci.
Co do moich prób znalezienia drogi życia to próbowałam kilku rzeczy. Na początek miałam pomysł związany z tym czego dzisiaj pełno czyli fotografia. Bardzo wkręciłam się w Photoshopa, miałam pełno pomysłów, wizji i miałam nawet iść na ten kierunek do szkoły, ale moja najlepsza przyjaciółka pierwsza kupiła aparat i zaczęła działać, więc po czasie wycofałam się bo nie chciałam czuć się jak jej marna dublerka. Potem przyszedł czas na moją największą miłość, którą była MUZYKA! Muzyka towarzyszyła mi od kiedy pamiętam, mój brat w rodzinnym domu puszczał Rap/hip-hop, Reggea, Metal i inną alternatywną muzykę Mój ojciec także miał świra na punkcie dobrego brzmienia i często grał na gitarze. To może wyszlifowało mój charakter w kierunku artystycznym. Tak więc muzyką zaraziłam się od mojego przyjaciela, uczył mnie jak robić bity jak pisać tekst. Uzbierałam pieniądze, kupiłam cały potrzebny mi sprzęt, pisałam teksty które były jak dla mnie słabe i dałam sobie spokój. I już parę razy próbowałam do tego wrócić, ale coś mnie powstrzymuje i ten mój słomiany zapał do wszystkiego. W przerwie między wracaniem do muzyki było jeszcze szycie i robienie 'animacji video', z tym ostatnim plany sięgały do teledysków, ale zaprzestałam i aktualnie w moim świecie znowu jest pusto.
Co do moich prób znalezienia drogi życia to próbowałam kilku rzeczy. Na początek miałam pomysł związany z tym czego dzisiaj pełno czyli fotografia. Bardzo wkręciłam się w Photoshopa, miałam pełno pomysłów, wizji i miałam nawet iść na ten kierunek do szkoły, ale moja najlepsza przyjaciółka pierwsza kupiła aparat i zaczęła działać, więc po czasie wycofałam się bo nie chciałam czuć się jak jej marna dublerka. Potem przyszedł czas na moją największą miłość, którą była MUZYKA! Muzyka towarzyszyła mi od kiedy pamiętam, mój brat w rodzinnym domu puszczał Rap/hip-hop, Reggea, Metal i inną alternatywną muzykę Mój ojciec także miał świra na punkcie dobrego brzmienia i często grał na gitarze. To może wyszlifowało mój charakter w kierunku artystycznym. Tak więc muzyką zaraziłam się od mojego przyjaciela, uczył mnie jak robić bity jak pisać tekst. Uzbierałam pieniądze, kupiłam cały potrzebny mi sprzęt, pisałam teksty które były jak dla mnie słabe i dałam sobie spokój. I już parę razy próbowałam do tego wrócić, ale coś mnie powstrzymuje i ten mój słomiany zapał do wszystkiego. W przerwie między wracaniem do muzyki było jeszcze szycie i robienie 'animacji video', z tym ostatnim plany sięgały do teledysków, ale zaprzestałam i aktualnie w moim świecie znowu jest pusto.
środa, 8 sierpnia 2012
2#
No i wybrałam się dziś do agencji pracy z D. Wchodzimy, i oczywiście na pierwszy plan rzuca się brak miejsc. I tak jak było widać miły starszy pracownik, pyta przemiłym głosem czy możemy wrócić za pół godziny. W głowie pojawiło mi się jedynie słowo NIE! Ale oczywiste jest to, że po pierwsze tak mogę, a po drugie potrzebuje pracy i mój powrót jest koniecznością, więc prosimy przemiłego pana z uprzejmym głosem aby dał nam formy które możemy wypełnić, nie marnując czasu. Anglicy chyba nie zdają sobie sprawy z tego, że czas to pieniądz i marnotrawią go wręcz niewiarygodnie wiele. Wracając do miliona papierków, które trzeba wypełnić by zarejestrować się do agencji muszę podzielić się z wami tym, że to wręcz śmieszne aby podawać swoje imię, nazwisko i aktualną datę na każdej osobnej stronie po trzy razy. no i oczywiście jeszcze signature* (podpis) który składamy pod każdą informującą nas rubryką o tym czego mamy się spodziewać co wolno i czego nie wolno, o tym czy sie zgadzamy z bla...bla...bla... i czy dane nie są fałszywe bla...bla... bla... Ale najbardziej rozśmieszyły mnie pytania dodawania, odejmowania i liczenia- ile literek jest w danym podanym niżej szeregu oraz by zaznaczyć dziewiątą literkę z owego szeregu liter wypisanych drukowaną czcionką, ale to nie wszystko... proszę jeszcze podać 2 literę, 3 miesiąca. Ja rozumiem, że to formalność i muszą sprawdzić czy nie jesteś idiotą ale czułam się jak dziecko specjalnej troski rozwiązując zadania matematyczne trzecioklasisty. Wypełniłyśmy formy na ławce niedaleko biura i wróciłyśmy. Siedząc tam i czekając na zwrot paszportu który poszedł do skserowania w oko wpadł mi mężczyzna siedzący na przeciwko. hm zawiesiłam nieumyślnie wzrok na jego kroczu po czym się ocknęłam, i dostrzegłam, że on na mnie patrzy. Spojrzałam na niego uśmiechając się z lekkim rumieńcem nie spuszczając wzroku ale, zostałam zbawiona przez urzędnika z moim paszportem. Wyszłam potykając się jeszcze na progu z myślą co za wpadka. Potrzebuje seksu i to nie jest zabawne, zaczynam widzieć go wszędzie nawet gotując, rozbieram zmiemniaki, obmacuje kurczaka, wlewając śmietanę do sosu widzę jak namiętnie zlewają się ze sobą dwa ciała tworząc pełnie.
Ptaki ćwierkają i oznajmują, że zapowiada się pięknie słoneczny tydzień. Może w końcu opale trochę ciała i poprawie sobie samopoczucie promieniami słońca. Szarówa która wisiała ostatnio nad miastem była wręcz nie do zniesienia. Nie wszędzie na wyspie jest tak jak w tym mieście więc się nie bójcie i wyjeżdżajcie do Londynu, Bath < które jest naprawdę pięknym miastem. Polecam też Blackpool nad morzem, lecz nie liczcie na kąpiel.
Dość głupot na dziś, to i tak był nieciekawy dzień. A ja czekam na mojego aż wróci z wakacji i nastawi moją pralkę na najszybsze obroty, tak jak mi obiecał. Może razem z nim powrócą moje feministyczne myśli i będę mieszać z błotem płeć mniej piękną.
wtorek, 7 sierpnia 2012
1#
Witam, nazywają mnie RUDI. Postanowiłam że na początek powinno się opowiedzieć coś o sobie. O sobie...? No o sobie przecież nie o babci, czy psie (którego nie mam). Nie każdy potrafi pisać o sobie, bo to odważne i dość trudne zadanie, tak naprawdę nie wiele osób potrafi opisać samego siebie. Hm? Pomyślisz -jak to przecież sami siebie znamy najlepiej. Ale nie każdy z nas napisze autentyczną prawdę, jak czarne na białym. Ode mnie możecie spodziewać się samej prawdy i szczerości do bólu. Bądźmy obiektywni i spójrzmy na siebie z innej perspektywy, jesteśmy w przekonaniu, że wady posiadają tylko osoby które irytują nas swoim zachowaniem. Tak więc zacznę od moich wad które zapewne drażnią moje otoczenie... Nie wiem czy ironia jest wadą, ale z tego defektu jestem zadowolona. Kolejna, koloryzowanie prawdy, trudno jest mi się do tego przyznać lecz kiedyś bardzo często opowiadając coś dodawałam coś od siebie. Najgorsze jest to, że za każdym razem mówiłam coś innego i zaczęłam się gubić. Teraz już trochę starsza i o 1cm wyższa zdaję się być ciut bardziej powściągliwa i nie "rozlewać mleka" by potem nad nim nie płakać? Po za tym jestem leniwa, dlatego zamiast szukać pracy postanowiłam pisać bloga - szukając w głowie kolejnej wady, zerwałam się z krzesła krzycząc beksa. Cholera, czy ja rzeczywiście o tym napisałam? Tak, faktycznie są dni kiedy widzę zło świata i aż się nie dobrze robi, za gardło ściska i łzy napływają do oczu że żyjemy w tym syfie; wojny, morderstwa, o tu jedzie karetka, tutaj leży bezdomny i nie ma co jeść i zbiera te drobniaki do kubka po czyjejś kawie z NERO i te żółtaki które wrzucają mu bezduszni ludzie myśląc że wyda to na alkohol; może i wyda na tanie wino ale za resztę kupi sobie kanapkę - trochę zrozumienia! Idźmy dalej... rozwódka z dzieckiem, pusty wzrok przechodniów, z pustką w głowię i pustą duszą. A ja mam jedynie puste kieszenie i nie mam za co kupić wina i papierosów, bo agencje pracy są przepełnione ludźmi i słyszę tylko proszę przyjść jutro dzisiaj nie mamy miejsc by panią przyjąć. A dziś wystarczyłyby mi tylko te papierosy i ta butelka czerwonego wina, nie musiało by być nawet czerwone. Ciągnąc dalej temat o moich złych stronach to jestem zazdrośnicą,wierna przyjaciółką lecz nie wierną kobietą(to już nie aktualne ale siedzi mi w głowie), mam słomiany zapał do wszystkiego, z łatwością wybaczam ludziom błędy, idzie to w parze z naiwnością dlatego uważam to za wadę.
Na dziś kończę, jutro czeka mnie kolejna podróż do agencji pracy a nie wypada przyjść z zaspanym wzrokiem, ziewając urzędnikowi przed jego parszywą gębą. Chociaż to też ludzie, jednak musimy być jak roboty zawsze zwarci do pracy i niezniszczali bo tego oczekuje pracodawca do którego nas skierują, dla którego musimy harować jak woły by za marne pieniądze kupić sobie marne tanie jedzenie, które prędzej czy później odbije się na naszym zdrowiu, bo w tanim jedzeniu nie znajdziesz dziś już nic z jedzenia tylko same konserwanty, sztuczne barwniki i sztuczne zapachy.
Na dziś kończę, jutro czeka mnie kolejna podróż do agencji pracy a nie wypada przyjść z zaspanym wzrokiem, ziewając urzędnikowi przed jego parszywą gębą. Chociaż to też ludzie, jednak musimy być jak roboty zawsze zwarci do pracy i niezniszczali bo tego oczekuje pracodawca do którego nas skierują, dla którego musimy harować jak woły by za marne pieniądze kupić sobie marne tanie jedzenie, które prędzej czy później odbije się na naszym zdrowiu, bo w tanim jedzeniu nie znajdziesz dziś już nic z jedzenia tylko same konserwanty, sztuczne barwniki i sztuczne zapachy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)