Witam, nazywają mnie RUDI. Postanowiłam że na początek powinno się opowiedzieć coś o sobie. O sobie...? No o sobie przecież nie o babci, czy psie (którego nie mam). Nie każdy potrafi pisać o sobie, bo to odważne i dość trudne zadanie, tak naprawdę nie wiele osób potrafi opisać samego siebie. Hm? Pomyślisz -jak to przecież sami siebie znamy najlepiej. Ale nie każdy z nas napisze autentyczną prawdę, jak czarne na białym. Ode mnie możecie spodziewać się samej prawdy i szczerości do bólu. Bądźmy obiektywni i spójrzmy na siebie z innej perspektywy, jesteśmy w przekonaniu, że wady posiadają tylko osoby które irytują nas swoim zachowaniem. Tak więc zacznę od moich wad które zapewne drażnią moje otoczenie... Nie wiem czy ironia jest wadą, ale z tego defektu jestem zadowolona. Kolejna, koloryzowanie prawdy, trudno jest mi się do tego przyznać lecz kiedyś bardzo często opowiadając coś dodawałam coś od siebie. Najgorsze jest to, że za każdym razem mówiłam coś innego i zaczęłam się gubić. Teraz już trochę starsza i o 1cm wyższa zdaję się być ciut bardziej powściągliwa i nie "rozlewać mleka" by potem nad nim nie płakać? Po za tym jestem leniwa, dlatego zamiast szukać pracy postanowiłam pisać bloga - szukając w głowie kolejnej wady, zerwałam się z krzesła krzycząc beksa. Cholera, czy ja rzeczywiście o tym napisałam? Tak, faktycznie są dni kiedy widzę zło świata i aż się nie dobrze robi, za gardło ściska i łzy napływają do oczu że żyjemy w tym syfie; wojny, morderstwa, o tu jedzie karetka, tutaj leży bezdomny i nie ma co jeść i zbiera te drobniaki do kubka po czyjejś kawie z NERO i te żółtaki które wrzucają mu bezduszni ludzie myśląc że wyda to na alkohol; może i wyda na tanie wino ale za resztę kupi sobie kanapkę - trochę zrozumienia! Idźmy dalej... rozwódka z dzieckiem, pusty wzrok przechodniów, z pustką w głowię i pustą duszą. A ja mam jedynie puste kieszenie i nie mam za co kupić wina i papierosów, bo agencje pracy są przepełnione ludźmi i słyszę tylko proszę przyjść jutro dzisiaj nie mamy miejsc by panią przyjąć. A dziś wystarczyłyby mi tylko te papierosy i ta butelka czerwonego wina, nie musiało by być nawet czerwone. Ciągnąc dalej temat o moich złych stronach to jestem zazdrośnicą,wierna przyjaciółką lecz nie wierną kobietą(to już nie aktualne ale siedzi mi w głowie), mam słomiany zapał do wszystkiego, z łatwością wybaczam ludziom błędy, idzie to w parze z naiwnością dlatego uważam to za wadę.
Na dziś kończę, jutro czeka mnie kolejna podróż do agencji pracy a nie wypada przyjść z zaspanym wzrokiem, ziewając urzędnikowi przed jego parszywą gębą. Chociaż to też ludzie, jednak musimy być jak roboty zawsze zwarci do pracy i niezniszczali bo tego oczekuje pracodawca do którego nas skierują, dla którego musimy harować jak woły by za marne pieniądze kupić sobie marne tanie jedzenie, które prędzej czy później odbije się na naszym zdrowiu, bo w tanim jedzeniu nie znajdziesz dziś już nic z jedzenia tylko same konserwanty, sztuczne barwniki i sztuczne zapachy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz