"Gdzie idziesz dalej do szkoły?" najbardziej denerwujące pytanie jakie można mi zadać, może i niektórych z was też nieźle wkurwia. Babcie wierci mi dziurę w brzuchu o studiach, no bo jak to tak? Bez wykształcenia? Bez szkoły? To co ty chcesz dziecko w życiu robić? NIE WIEM. Nie mam pomysłu na siebie, ilu z was ma ten problem? Ojciec - ojciec myśli tylko o kasie, od niego usłyszałam 'idź na studia, ludzie dostają kredyty, duży hajs...bla...bla...bla'. Nie patrzy na to, że stoję w ślepej uliczce i nie wiem co zrobić ze swoim życiem, nie widzi że gnije. Duża część naszego społeczeństwa to tłum bezmyślnych padlinożerców, którzy idą na studia, zdają je i harują resztę życia w firmie która okrada resztę bezmyślnego społeczeństwa, które haruje w fabrykach, warzywniakach i sprząta kible i nikt z nich nawet nie myśli by zacząć spełniać swoje marzenia. Niestety najmniejsza cząstka naszego społeczeństwa chce robić w życiu coś co będzie ich zadowalać, i szukają swojej pasji. Tak jak ja. Dlatego siedzę tu i teraz bez żadnego planu szukając, ciągle nic tylko szukam. Nie spocznę dopóki nie znajdę i dopóki nie znajdę nie będę szła na jakiekolwiek studia, by wykształcić się w kierunku który będzie mi obojętny, a potem by pracować gdziekolwiek z ludźmi, których wzrok będzie mętny i pusty bez iskry życia. Szczerze mówiąc co do cholery da mi to że pójdę na gastronomie, studia prawnicze, dziennikarstwo skoro będę chodzić tam z przymusu? Z przymusy aby znaleźć lepiej płatną prace, kupić dom, mieć psa i faceta dla którego nie znajdę czasu bo oboje będziemy zarabiać na ten dom, psa i dzieci (w odpowiednim czasie). Dzieci dla których nie będę miała czasu bo będę pracować na ich przyszłość by skończyły podobnie. To już nie podstawówka czy gimnazjum. Teraz mamy prawo wyboru i to nasze życie, dlatego nie powinniśmy robić nic z przymusu. Do diabła z tym co mówią! I do licha z tymi którzy nas mierzą wzrokiem nazywając marzycielami. Mogę teraz czyścić kible, pracować w fabryce, albo sprzedawać kawę w małej budce na Victoria Station, ale za jakiś czas to ja będę szczęśliwsza niż wy wszyscy razem wzięci.
Co do moich prób znalezienia drogi życia to próbowałam kilku rzeczy. Na początek miałam pomysł związany z tym czego dzisiaj pełno czyli fotografia. Bardzo wkręciłam się w Photoshopa, miałam pełno pomysłów, wizji i miałam nawet iść na ten kierunek do szkoły, ale moja najlepsza przyjaciółka pierwsza kupiła aparat i zaczęła działać, więc po czasie wycofałam się bo nie chciałam czuć się jak jej marna dublerka. Potem przyszedł czas na moją największą miłość, którą była MUZYKA! Muzyka towarzyszyła mi od kiedy pamiętam, mój brat w rodzinnym domu puszczał Rap/hip-hop, Reggea, Metal i inną alternatywną muzykę Mój ojciec także miał świra na punkcie dobrego brzmienia i często grał na gitarze. To może wyszlifowało mój charakter w kierunku artystycznym. Tak więc muzyką zaraziłam się od mojego przyjaciela, uczył mnie jak robić bity jak pisać tekst. Uzbierałam pieniądze, kupiłam cały potrzebny mi sprzęt, pisałam teksty które były jak dla mnie słabe i dałam sobie spokój. I już parę razy próbowałam do tego wrócić, ale coś mnie powstrzymuje i ten mój słomiany zapał do wszystkiego. W przerwie między wracaniem do muzyki było jeszcze szycie i robienie 'animacji video', z tym ostatnim plany sięgały do teledysków, ale zaprzestałam i aktualnie w moim świecie znowu jest pusto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz