środa, 8 sierpnia 2012

2#


No i wybrałam się dziś do agencji pracy z D. Wchodzimy, i oczywiście na pierwszy plan rzuca się brak miejsc. I tak jak było widać miły starszy pracownik, pyta przemiłym głosem czy możemy wrócić za pół godziny. W głowie pojawiło mi się jedynie słowo NIE! Ale oczywiste jest to, że po pierwsze tak mogę, a po drugie potrzebuje pracy i mój powrót jest koniecznością, więc prosimy przemiłego pana z uprzejmym głosem aby dał nam formy które możemy wypełnić, nie marnując czasu. Anglicy chyba nie zdają sobie sprawy z tego, że czas to pieniądz i marnotrawią go wręcz niewiarygodnie wiele. Wracając do miliona papierków, które trzeba wypełnić by zarejestrować się do agencji muszę podzielić się z wami tym, że to wręcz śmieszne aby podawać swoje imię, nazwisko i aktualną datę na każdej osobnej stronie po trzy razy. no i oczywiście jeszcze signature* (podpis) który składamy pod każdą informującą nas rubryką o tym czego mamy się spodziewać co wolno i czego nie wolno, o tym czy sie zgadzamy z bla...bla...bla... i czy dane nie są fałszywe bla...bla... bla... Ale najbardziej rozśmieszyły mnie pytania dodawania, odejmowania i liczenia- ile literek jest w danym podanym niżej szeregu oraz by zaznaczyć dziewiątą literkę z owego szeregu liter wypisanych drukowaną czcionką, ale to nie wszystko... proszę jeszcze podać 2 literę, 3 miesiąca. Ja rozumiem, że to formalność i muszą sprawdzić czy nie jesteś idiotą ale czułam się jak dziecko specjalnej troski rozwiązując zadania matematyczne trzecioklasisty. Wypełniłyśmy formy na ławce niedaleko biura i wróciłyśmy. Siedząc tam i czekając na zwrot paszportu który poszedł do skserowania w oko wpadł mi mężczyzna siedzący na przeciwko. hm zawiesiłam nieumyślnie wzrok na jego kroczu po czym się ocknęłam, i dostrzegłam, że on na mnie patrzy. Spojrzałam na niego uśmiechając się z lekkim rumieńcem nie spuszczając wzroku ale, zostałam zbawiona przez urzędnika z moim paszportem. Wyszłam potykając się jeszcze na progu z myślą co za wpadka. Potrzebuje seksu i to nie jest zabawne, zaczynam widzieć go wszędzie nawet gotując, rozbieram zmiemniaki, obmacuje kurczaka, wlewając śmietanę do sosu widzę jak namiętnie zlewają się ze sobą dwa ciała tworząc pełnie.

Ptaki ćwierkają i oznajmują, że zapowiada się pięknie słoneczny tydzień. Może w końcu opale trochę ciała i poprawie sobie samopoczucie promieniami słońca. Szarówa która wisiała ostatnio nad miastem była wręcz nie do zniesienia. Nie wszędzie na wyspie jest tak jak w tym mieście więc się nie bójcie i wyjeżdżajcie do Londynu, Bath < które jest naprawdę pięknym miastem. Polecam też Blackpool nad morzem, lecz nie liczcie na kąpiel.

Dość głupot na dziś, to i tak był nieciekawy dzień. A ja czekam na mojego aż wróci z wakacji i nastawi moją pralkę na najszybsze obroty, tak jak mi obiecał. Może razem z nim powrócą moje feministyczne myśli i będę mieszać z błotem płeć mniej piękną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz