Mam dość tego łóżka, nawet nie jestem zmęczona. Każdego dnia kładę się o 3 nad ranem, leże i podążam myślami w przeszłość i przyszłość. Zasypiam o 5 - a może o 6, budzę się o 13 a potem znowu nie mogę spać.
Rozmyślam o samobójstwie, w głowie wyobrażam sobie rozmowę z moim M.
Ja: - Jestem coraz bliżej
M: - Czego ?
Ja: -Śmierci
M: - Zaczynam się o Ciebie bać, denerwuje mnie myśl, że w ogóle o tym myślisz.
Ja: - Nie bój się, śmierć jest błogosławieństwem.
M: - Odejdę jeśli będziesz o niej myśleć.
Ja: - Jeśli odejdziesz, zejdziesz mi z drogi i już nic nie będzie mnie tu trzymać.
M: - W takim razie nie zostawię Cię nigdy.
Ja: - A więc skazujesz mnie na wieczne życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz